PRZY KAWIE: Bon Appétit !

PRZY KAWIE: Bon Appétit !

Gdy zaczynamy lekcje języka obcego zazwyczaj wyglądają one w ten sam sposób.Uczymy się przedstawiać, liczyć i pytać „gdzie jest dworzec kolejowy?”.

Jednak przychodzi dzień, gdy na tablicy pojawia się temat związany z jedzeniem. Pewna bardzo dobrze znana mi nauczycielka języka francuskiego powtarza zawsze w tym momencie, że to jest najważniejsza lekcja. I ja się z tą kobietą w 100% zgadzam.
– Dlaczego ? – spytacie. Odpowiedź jest bardzo prosta: 60% rozmów Francuzów dotyczy właśnie tego tematu.*  Gdyby ktoś spytał jak określiłabym Francję  bez wątpienia odpowiedziałabym: kraj jedzenia. Nie tam miłości, czy sztuki (dobra, może trochę), ale bądźmy jednak szczerzy –  jedzenie to podstawa.  W Polsce sprawa wydawała mi się zawsze prosta.  Nie ma z tym specjalnie jakiś problemów.Jemy, mówimy „dziękuje” i zmieniamy temat, a klask w stylu rosołek na rozgrzewkę, ziemniaczki, buraczki i mięsko sprawdzał się praktycznie w każdym przypadku. Nikogo nie burzy fakt, że jako dziecko jadł kluski z truskawkami na obiad, albo jeszcze gorzej chleb z musztardą.

I tutaj zaczyna się problem.

W tym momencie mały (statystyczny) Pierre popatrzyłby na nas i stwierdził, że tak się tego nie robi,  że on na pewno tego nie ruszy, bo on ma 6 lat i już wie. A wierzcie mi lub nie, ale jego wiedza na temat co, z czym i jak jest już przeogromna.  Jestem pewna ze nasz mały Pierre jest w stanie wymienić przynajmniej 15 gatunków sera i wyjaśnić nam, który z nich jemy po posiłku z sałatą i kawałkiem bagietki. (choc!) Uczy się tego każdego dnia – słuchając dyskusji dorosłych o tym co jedzą, zjedzą lub zjedliby w niedalekiej lub trochę dalszej przyszłości. Codzienny wykład o tajnikach sztuki spożywania.

Jadąc do Francji trzeba być przygotowanym na niekończące się rozmowy o restauracjach, proponowanych w nich daniach, o nowej cukierni w okolicy lub doskonałym rzeźniku, którego poleciła szwagierka.  Należy nauczyć się prowadzić tego typu dyskusje – korzystać z okazji, bo jedzenie jest doskonałym tematem. Jeżeli rozmowa nie klei się, nie ma nic lepszego niż pytanie w stylu: „gdzie w okolicy można dobrze zjeść?”  lub z bardziej zaprzyjaźnioną osobą : ” co jadłaś wczoraj wieczorem?”

W Polsce takie pytanie wydaje się dziwne, szczególnie jeżeli nie byłoby jakiegoś specjalnego powodu do dyskusji na ten temat.

We Francji  to taki angielski odpowiednik rozmów o pogodzie i stanie dróg – jest temat do podtrzymania konwersacji, ciężko jest przy nim pokłócić się, a dodatkowym plusem jest to ze wywołuje pozytywne emocje. Francuzi często sami mówią o sobie :

« On vit pour manger et non pas manger pour vivre »** specjalnie przekształcając słowa Molier’a ***

Dlatego należy zmienić całkowicie podejście do tego tematu. Nie pomylcie się! Nie chodzi tutaj o opanowanie sztuki gotowania i brylowanie przy garnkach, ale o docenienie konsumpcji i jej oprawy. Na początku może wydawać się to monotonne lub po prostu niepotrzebne, no bo ile można gadać o tym samym.Jednak po pewnym czasie nauczymy się, że jedzenie jest sztuką samą w sobie. Zaakceptujemy fakt, że jest to proces długi i pełen reguł, który wymaga swoistego namaszczenia.
A im więcej będziemy wiedzieć, tym bardziej będziemy mogli bawić się sytuacja, chłonąc atmosferę i korzystać z długich (bardzo długich) godzin spędzonych przy stole.

Na koniec pozostaje tylko życzyć : Bon Appétit !!!

  • Tekst i zdjęcia : Marta / Café Chic & Choc
______________________________________________________________________

* dane szacunkowe oparte na własnych, subiektywnych obserwacjach.
**Żyjemy by jeść, a nie jemy by żyć.

*** « Il faut manger pour vivre, et non pas vivre pour manger. » -Trzeba jeść, aby żyć, a nie żyć aby jeść.

 

 

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.