MOJE MIEJSCA: Le Mont-Saint-Michel

Le Mont Saint Michel

Normandia poza jabłkami, krowami (również tymi Boudin’a), brakiem słońca i wkurzającą ciągłą mżawką (choc!) posiada jeszcze Le Mont Saint Michel.  
No, ale jak to przecież mówiłaś, że będzie o Bretanii a tutaj z Normandią wyskakujesz?  No mówiłam no i będzie bo:
a) Le Mont Saint Michel jest po drodze i szkoda było nie odwiedzić ( to w końcu część podroży, nie ?)
b) każdy Bretończyk powie Ci, że Le Mont Saint Michel jest ich (bez dyskusji!) a mieszkańcy Normandii to bezczelni samozwańcy J i iszczą sobie prawa do tego co nie jest ich.  Koniec i kropka!
 
Le Mont Saint Michel to po polsku Wzgórze Świętego Michała, na który powstał kościół, a następnie otaczające je miasteczko. I tak od VIIIw. stało się miejscem wycieczek i pielgrzymek niezliczonej liczby turystów. Eskapady te odbywały się oczywiście w rytm odpływów i przypływów – skutecznie oddzielających wzgórze od lądu. (różnica  w poziomie wody dochodzi do 13m, odpływy i przypływy odsłaniają całe kilometry otaczających je pól (zobacz na zdjęciach) do tego są one bardzo silne – jak głosi powiedzenie następują z szybkością galopującego konia – co w przeszłości było również przyczyna wielu utonięć).  Niedawno na szczęście (nieszczęście) wybudowano pomost łączący ląd z wzgórzem umożliwiający wizyty praktycznie o każdej porze dnia i nocy.  Przyznam szczerze, że jak dla mnie odbiera to trochę magii temu miejscu. Z drugiej jednak strony zapobiega to niemiłym niespodzianką i ułatwia życie zapominalskim ( bardzo w moim stylu „uppsss kochanie zapomniałam, że teraz przypływ”). (chic!)
No i właśnie dlatego wszyscy chcą zwiedzić Le Mont Saint Michel – do tego stopnia, że znalazł się on na 3 miejscu najczęściej odwiedzanych miejsc we Francji (zaraz po Île de France). Co chwila z  darmowych autobusów* wysypują się tłumy turystów, które następnie przeciskają się przez wąskie średniowieczne uliczki opactwa.  Wystylizowane na lalki japońskie panny młode brną w błocie ciągnąc za sobą świeżo upieczonego męża i fotografa – tylko po to by zrobić sobie zdjęcie ślubne ze wzgórzem w tle (jej suknia po wszystkim już nie była już taka piękna – aż mnie serce zabolało jak ją zobaczyłam). (choc!)
 
I tutaj zaczyna się dla mnie problem – jak z każdym tego typu zabytkiem. Mimo, że jest ślicznie i jest co oglądać – nie możemy spokojnie cieszyć się widokami i zwiedzać w swoim rytmie. Wszędzie jest pełno ludzi. Dodatkowo dolna część miasta wypełniona jest tanimi barami i licznymi sklepami z pamiątkami, gdzie możesz kupić wszystko od obrazka, przez cukierka, a na samurajskim mieczu skończywszy**. Byłoby ślicznie gdyby ten cały kram wyrzucić na zewnątrz! No cóż niestety tak już jest z tymi zabytkami – mimo wszystko warto zobaczyć, bo to jedyne w swoim rodzaju miejsce. 

* z płatnego parkingu do opactwa kursują darmowe autobusy.

**Taka ciekawostka – wszystkie napisy w tym miasteczku są po francusku, angielsku i japońsku.

 Le Mont Saint Michel Normandia Francja

Blog Cafe Chic Choc Le Mont-Saint-Michel, Normandia, Francja, 2015
Le Mont Saint Michel Normandia Francja 2015
Cafe Chic Choc Le Mont-Saint-Michel, Normandia, Francja, 2015
Le Mont Saint Michel Normandia Francja 2015
Blog Cafe Chic Choc Le Mont-Saint-Michel, Normandia, Francja, 2015
Le Mont Saint Michel Normandia Francja 2015
Cafe Chic Choc Le Mont-Saint-Michel, Normandia, Francja, 2015
Le Mont Saint Michel Normandia Francja 2015
Cafe Chic CHoc Le Mont-Saint-Michel, Normandia, Francja, 2015
Le Mont Saint Michel Normandia Francja 2015
Cafe Chic Choc Le Mont-Saint-Michel, Normandia, Francja, 2015
Le Mont Saint Michel  Normandia  Francja 2015
Ostatnia ciekawostka na koniec:  jedna z najsłynniejszych mieszkańców Wzgórza Świętego Michała była Mère Poulard, która prowadziła słynną restauracje na wzgórzu, gdzie podawała swoje znane omlety.  Koncept doskonały – zmęczeni podróżą turyści uwiezieni w mieście przez przypływ musieli gdzieś jeść, a omlet jest prostym niedrogim daniem – doskonały business plan.  Dzisiaj interes rozrósł się do dobrze działającej firmy produkującej ciastka i inne specjały pod marka Mère Poulard. Oczywiście  słynna restauracja też działa do dzisiaj. Czy polecam? Nie mogę nic powiedzieć.
Osobiście „zachęcona” opinia znajomych i cenami postanowiłam zjeść poza miasteczkiem (możecie zobaczyć aktualne menu i zdecydować sami – menu oczywiście po francusku, angielsku i japońsku (chic!) 
By zobaczyć menu kliknij na zdjęcie

ZRÓB SOBIE KAWĘ I POCZYTAJ INNE POSTY NA CAFE CHIC & CHOC:

 
 
  • Tekst i zdjęcia : Marta / Café Chic & Choc
  •  
 
 

2 Comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.