MOJE MIEJSCA: RUMUNIA – BUKARESZT

MOJE MIEJSCA: RUMUNIA – BUKARESZT

Co zdziwiło mnie w czasie mojego pobytu w Rumunii?

1.

Pierwszą rzeczą jaka zdziwiła mnie w Budapeszcie to niezwykle widoczny trójstyl.

Trzy rożne style przenikające się na każdym metrze kwadratowym tego miasta.  Z łatwością zobaczymy na jednym skrzyżowaniu budynki nowoczesne – minimalistyczne, budynki”wczesnej komuny” duże, szare, prostokątne i przepiękne choć zniszczone budynki pre-Ceaușescu.  Powinnam być przyzwyczajona do takich widoków, bo pochodzę z Łodzi, która jest miastem swoistych kontrastów, ale wierzcie mi lub nie Bukareszt przewyższa Łódź o głowę.  I tutaj własnie cały czar tego miasta – na skrzyżowaniu obok siebie stoją Maserati i Łada.

Bukareszt, Rumunia
Bukareszt, Rumunia

Czasami jest to jednak smutne.  Przepiękne budynki, o niesamowitych kształtach i stylach, bogato barwione z widocznymi ottomańskimi wpływami rozpadają się na naszych oczach.  Czemu?  To budynki, które odebrano właścicielom w czasie komuny i do dzisiaj toczą się procesy o to, kto jest legalnym właścicielem zazwyczaj kompletnie  zniszczonej już kamienicy.
Z drugiej strony, nawet jeżeli właściciel już zostanie odnaleziony i wszystkie administracyjne papierki zostaną podpisane – często taki człowiek wraca do domu, siada przy stole i zastanawia się,  co on ma teraz z tym fantem zrobić.
I tak dochodzi do dramatów.  Często, by pokryć koszty utrzymania takiej kamienicy – parter zostaje sprzedany lub wynajęty podrzędnym butikom lub barom, a góra ulega stopniowej degradacji. I tak oto powstają hybrydy składające się z odmalowanego na biało parteru z wielkimi, wulgarnymi neonami i kartką z informacją, by uważać na spadające kawałki tynku z górnych części budynku. Wiele takich karteczek wisi na ścianach kamienic w Bukareszcie i za każdym razem, gdy widzę piękne zdobienia i niezwykle cudeńka architektury rozpadające się z zaniedbania – serce mi się kraja – nie ważne Łódź  to czy Bukareszt. No, ale cóż takie to życie – w post komunistycznym kraju.

2.

Druga zadziwiająca rzecz w Rumunii to ilość bezpańskich psów.  Gdy tylko wyściubimy nos spoza  Bukaresztu i zapuścimy się trochę dalej na wieś -przerazi nas po postu ilości spacerujących czasami całymi watahami psów. Spacerujących sobie po drogach – trochę w stylu świętych krów w Indiach. Dlatego też, trzeba niezwykle uważać, gdy prowadzimy samochód. Ciekawostka jest, że podobno kilka lat temu rząd postanowił rozwiązać problem bezpańskich psów. Program był brutalny, lecz przy tak zatrważającej liczbie praktycznie dzikich zwierząt konieczny. ( zorganizowana akcja wyłapania wszystkich bezpańskich psów i  danie właścicielom 2-3 tygodnie na wydostanie ich ze schroniska)I tutaj  wkroczyła najsłynniejsza francuska aktorka i zawzięta obrończyni praw zwierząt Brigitte Bardot. Zorganizowała akcje przeciw rządowemu programowi. Zdołała wywołać poprzez środowiska międzynarodowe tak dużą presje na rzadzacych , że politycy szybko porzucili  swoje plany – jak to zwykle bywa nie proponując nic sensownego w zamian Rezultat – brak rozwiązania problemu.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.